W ubiegłym tygodniu teściowa mojego syna w czasie rozmowy wspomniała, że 1 listopada będąc na cmentarzu zawsze daje księdzu na "wypominki" również za moją teściową, którą znała i lubiła. Pomyślałam, że mama Ala by się pewnie ucieszyła, bo była religijna, ostatnia taka w tej gałęzi rodziny. Tak, że wraz z Jej śmiercią skończyło się dawanie na msze "za" najbliższych nieobecnych. W mijające rocznice nikt do kościoła nie chodzi, a jedynie na cmentarz "światełko pamięci" zapalić i kwiaty zostawić..
Wczoraj idąc do grobu teściów zauważyłam samotnie siedzącego księdza, z rozłożonym notesem i stojącą obok skrzyneczką na "co łaska". Mignął mi napis "Wypominki". Nikt się nie zatrzymywał, my też poszłyśmy dalej. Po drodze opowiedziałam córci o rozmowie opisanej wyżej.
Wracając widzimy ten sam obrazek - samotny ksiądz, zero zainteresowania. Córcia, mimo że mocno "niekościelna" przyhamowała z komentarzem "babcia Ala by chciała" i podeszła do księdza:.
- Dzień dobry - to ona
- Niech będzie pochwalony - to on
Obie strony rozstawały się zadowolone, ksiądz z hojnego "co łaska", ona ze spokojnym sercem.
- Do widzenia - to ona
- Szczęść Boże - to on.
*
"Wypominać" nie będę,
ale wspomnę tu dziś moich najbliższych nieobecnych,
wszystkich troje pokonał rak.
Pierwszy odszedł w styczniu 2003 roku mój teść,
świetny facet, ukochany dziadek moich dzieci.
W sierpniu tego samego roku umarła moja matusia,
najlepsza z mam, a i niezgorsza teściowa i kochana babcia.
Po 6 latach, w lipcu 2009 roku do męża dołączyła moja cudowna teściowa,
a ukochana babcia moich dzieci.
Może to wygląda zbyt "cukierkowo" i "laurkowo",
ale taka była prawda
-
i rodzice i teściowie trafili mi się wyjątkowo fajni i kochający,
więc wspomnienia nie mogą być inne!
*
No to ich jeno pozazdrościć, że tacy byli...:)
OdpowiedzUsuńKłaniam nisko:)
bardzo za to jestem wdzięczna losowi! pozdrawiam serdecznie :)
UsuńChciałabym, aby mnie ktoś tak wspominał:)
OdpowiedzUsuńBeda, Hanus, beda na pewno. :)
UsuńHana, pracujemy na to całe życie, rezultat będzie :)
UsuńAnia, moja na to nadzieja też graniczy z pewnością :)
UsuńHmmm... Tak myślicie? To już mi wystarczy!
Usuńśpij spokojnie Hana :)
UsuńNajpiękniejsze epitafia...
OdpowiedzUsuńzasłużona!
UsuńNa blogu Pantery napisałam, że "nie chcialabym być jak moja mama (choć to dobra kobieta byla), ale chcialabym być jak mama mojego męża" i Twoja Elu.....
OdpowiedzUsuńbądź sobą, to wystarcza! chociaż wzorce są ważne
Usuńdla mnie wszystko jest jasne...
OdpowiedzUsuńDobrze, że jesteś... taka jaka jesteś ;-)))
Madziulę uściskaj ode mnie... ;-))) Już jak mi opowiadałaś to uśmiechnęłam się do tej scenki...teraz wypadałoby jeszcze na te wypominki do kościoła... pójść :P
wypadałoby pewnie, ale jakoś czarno to widzę ...
Usuń;-)))
UsuńTak wspaniale gdy kogoś wspominamy! Gdy o kimś dobrze mówimy, gdy mamy go w swoim sercu, zawsze będzie żywy!
OdpowiedzUsuńto zasługa tych wspominanych, że nam w sercach zostają!
UsuńNajpięknieszy prezent, jaki mogłabyś im podarować to msza w ich intencji i przyjęta komunia w ich intencji i ...za dusze czyśćcowe...(nie patrz na grzechy księży, to nie nasza broszka, za swoje odpowiedzą, jak każdy, dlatego nie ma sensu za to odrywać się od kościoła).
OdpowiedzUsuń