Kiedyś mama obiecała Zuzi, że któregoś razu pojadą do drugiej babci nie samochodem, a pociągiem. Wczoraj właśnie był ten dzień i Zuzia ma pierwszą podróż zaliczoną! Co prawda krótką, bo godzinną, ale zawsze. I kto by pomyślał, że jazda autobusem czy pociągiem może być dla dziecka taką atrakcją? Jutro już mają wracać tradycyjnie ;)
Dostałam oczywiście "pocztówki z podróży", ale nie mam jak uzyskać zgody więc ich tu nie umieszczę.
Za to wrzucę trochę dzisiejszego nieba, było niesamowite, bez żadnej chmurki!
Z tatą i córcią zrobiliśmy dziś objazd rodzinnych, rekreacyjnych działek nad Wkrą.
U brata spędziliśmy kilka godzin, przez oboje serdecznie przyjęci, a przez Ewę solidnie nakarmieni! :)
Po pysznym obiedzie, zapraszając do zabawy z piłką, Yogi pomógł co niektórym pozbyć się zbędnych kalorii ;)
Ale sam też co i rusz łapał oddech!
:)
Na powrót obraliśmy inną trasę po to, żeby spojrzeć na naszą starą działkę.
Pamiętam, że gdy przed laty teść ją kupował drzewa na niej rosły cienkie, rachityczne,
a i wysokością nie powalały.
Dziś to kolosy!
Miły dzień, taki ... wakacyjny!
:)
p.s. z 5/06: jest zgoda na publikację "pocztówek z podróży", a więc poniżej
Zuzia ruszająca na podbój kolei i luzaczek w pociągu ;)