Jakoś w tym roku czasu mi brakuje, wciąż gdzieś muszę być, gdzieś pojechać, terminów pilnować. A ten rok od początku upływa pod znakiem lekarzy. Biegam po lekarzach i ze sobą, i z "odziedziczoną" ciocią, a i tata zaczął właśnie wędrówki. Jakiś obłęd! Już rozpisuję grafiki gdzie, kiedy i do kogo, inaczej się pogubię. W wolnych chwilach z córcią jeżdżę po sklepach, pomagam w wykańczaniu mieszkania, najczęściej za kierowcę robię. A autko mi się rozsypuje w szybkim tempie, zrobiło się skarbonką bez dna, więc muszę do września się go pozbyć i pomyśleć o czymś innym. Za dużo się dzieje i za szybko, jak dla mnie!
niedziela, 28 lipca 2013
niedziela, 14 lipca 2013
słonecznie ...
Prawdziwie letni dzień, kilka godzin wakacji :)
A miało padać, burzami, nawałnicami straszyli - koleżanka uwierzyła prognozom i wyjazd na działkę odwołała. Ja nie odwołałam i nie żałuję. Dawno tam nie byłam, chociaż lubię. Ale wciąż nie ma okazji, wciąż coś pilniejszego wyskoczy. A szkoda, bo miejsce piękne i gospodarze serdeczni! Widać, że ta działka to "miejsce na ziemi" mojego "braterstwa" :)
sobota, 13 lipca 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)
