niedziela, 4 grudnia 2016

w krainie śniegu ... i nie tylko



W piątek miałam urlop "na Zuzię". 
Już w czwartek wieczorem mama przywiozła ją do mnie, z odpowiednim wyposażeniem oczywiście! Pluszaków różnej maści i wielkości było 12, dzięki Mikołajkom liczba ta urosła do 14 ;)  Książki, kredki i inne przydasie oczywiście też przywiozła ze sobą, chociaż ma u mnie swoją szafkę nawet nieźle zapakowaną.
Ponieważ w piątek nasze białe misie w ZOO miały 6 urodziny to wiadomo już gdzie powyższe zdjęcia zostały zrobione :) 
Po szaleństwach w śniegu pojechałyśmy do kina, zahaczając oczywiście o sklep, żeby dziecko w mokrych spodniach nie siedziało. Kurtka schła na siedzeniu przed nami, bo kino o tej porze było prawie puste. Film piękny i zabawny (Vaiana), powoli robię się fanką kina dla dzieci :)
W sobotę śniegu ubyło, ale Zuzi udało się jeszcze trochę z nim powalczyć, więc spacer zaliczony. Wieczorem, na 85-leciu cioci przekazałam dziecko stęsknionym rodzicom, 
całą choć z lekka kichającą. 
:)





sobota, 19 listopada 2016

Nie jest tajemnicą, że mam wszystkie płyty Budki Suflera, i że ich piosenki cenię za całokształt, ale na równi z muzyką czy wykonaniem słowa są dla mnie bardzo ważne. Niektóre teksty mają świetne, ponadczasowe!
 
 


Mogłabym tak długo Was zarzucać ich piosenkami, które coś we mnie zostawiły. Jest ich wiele, płyt mam 20 :)
No, ale Budka Suflera oficjalnie się pożegnała już 2 lata temu.
Teraz Krzysztof Cugowski nagrał wraz synami płytę "Zaklęty krąg" firmowaną nazwiskiem Cugowscy.  Dostałam tę płytę na imieniny, dopiero dziś przesłuchałam. Co można powiedzieć? Nie powala :( Bardziej mi chyba pasują oddzielnie, jako Budka Suflera i Bracia, tu się za bardzo namieszało, jak na mój gust. 


Ale to pierwsze wrażenia, przy następnym słuchaniu może znajdę coś dla siebie?

 *
Z innych "niusów" - wczoraj byłam z Zuzią w kinie na "Trollach".
Obie przeżywałyśmy równo! No prawie ;) 
Muzyka fajna, piosenki też zdubingowane, wiele znanych z innych wykonań, np Justina Timberlake, który był tam producentem muzycznym :)


:)
 
 

niedziela, 13 listopada 2016

ZlotKur cud miód malina :)

W pewien listopadowy piątek zjechała do Warszawy Hana, czyli Prezes Kura z Pastelowego Kurnika (klik
Spowodowało to w pospolite ruszenie "kur" lokalnych i nie tylko! Łącznie 11 osób. 
Knajpka włoska na Ursynowie długo chyba będzie wspominać nasz sobotni tam pobyt ;) 
Było jak w tytule, kilka godzin przecudnej zabawy i serdecznych pogaduch! 
A Prezes Kura zadbała o zlotu oprawę każdej wręczając własnoręcznie sygnowany "bilet wstępu", a jednocześnie przesympatyczną pamiątkę :)


Zadbała też o "kurzęce" rekwizyty, dzięki czemu nieobecna Maria (klik) była wśród nas obecna :)

(pomysł i wykonanie Marii)
:)

Hana dostarczyła nam jeszcze jedną atrakcję, kalendarze!
I "Biała Kura" i "PKP" wciąż są do zdobycia, a warte są tego, zapewniam! To wyjątkowo "uśmiechnięte" kalendarze i wspaniałe antydepresanty :)


Nie było to moje pierwsze spotkanie "blogowe" i na pewno nie ostatnie! 
Żadnego nie żałuję, a wręcz przeciwnie,  proszę o jeszcze!!

Dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

:)