Wiem, że temat może być nudny dla większości z Was, ale my w domu tym żyjemy od kilku miesięcy, trochę więc ponudzę.
W sierpniu ubiegłego roku zdiagnozowano u Milusia obturacyjna chorobę płuc, którą się leczy sterydami. Inne wyniki badań miał w normie. Dostał więc zastrzyk o przedłużonym działaniu, który zdziałał cuda - duszności zniknęły.
Ale ...
Niedługo po tym kot zaczął się bardzo dziwnie zachowywać - "odrzucił" suchą karmę, schudł, bardzo dużo pił i co za tym idzie dużo sikał. Okazało się, że sikał w różnych dziwnych miejscach, więc dwa dywaniki, dwa kocyki i jedna poduszka z legowiska poszły na stracenie. Wet, uświadomiony przez nas, kazał na biegu porobić badania krwi i moczu. Wyniki jego i nas mało o zawał nie przyprawiły! Próby wątrobowe 15-tokrotnie przekroczone! Na szczęście USG wątroby nie wykazało nic alarmującego poza początkami otłuszczenia.
Za to wysokie stężenie we krwi glukozy (408) wskazywało na posterydową cukrzycę, a kocie zachowanie na hiperglikemię. I zaczęła się jazda z insuliną. Szybko z 1 kreski w strzykawce raz dziennie doszedł do 6 kresek dwa razy dziennie, a cukier był wciąż wysoki, chociaż poprzednie problemy się skończyły. Dodam, że cały czas był na diecie weterynaryjnej - dostawał suchą karmę dla cukrzyków Royala i "mokrą" Animondy, a glukoza skakała do 400. Nasz Wet ręce opuścił, orzekł, ze już tylko może nas odesłać do specjalisty od kociej cukrzycy.
I wtedy córcia się zdenerwowała.
I wzięła sprawy w swoje ręce.
Przeczesała internet i fora kocio-cukrzycowe, naczytała się różności i orzekła, że trzeba kotu dietę zmienić. Znalazła kalkulator do obliczania zawartości węglowodanów w masie suchej karmy i przebadała wszystko, co się udało zdobyć. W ten sposób wykluczyła z kociej diety wszystko, co zawiera ponad 10% węglowodanów, między innymi weterynaryjną dietę dla cukrzyków Royala! Z suchej karmy dopuszczalny jest w "śladowych" ilościach bezzbożowy Applauss.W diecie głównie ma puszki Animondy i Gourmeta, i to tylko te, które spełniają wymagania.
W efekcie wszystkie badania ma już w normie, nawet próby wątrobowe! A od tygodnia dostaje już tylko 1 kreskę insuliny raz dziennie (rano), badanie moczu nie wykazuje glukozy, a we krwi o północy miał ostatnio 125.
Nie chcę zapeszyć, ale w cichości liczę na to, że pożegnamy się z zastrzykami, że wystarczy tylko odpowiednia dieta! Póki zastrzyki są konieczne jesteśmy "więźniami" kociej choroby, a dodam, że ja kiepsko się sprawdzam w roli "strzykawy". Bardzo kiepsko, za co jestem zawsze ofuczana!
Miluś ze swoimi myszami na "odkupionym" dywaniku













