niedziela, 30 sierpnia 2015

pocztówki znad morza

Jedenasty dzień jestem w Kołobrzegu z utrudnionym dostępem do internetu. Wifi mam tylko na korytarzu przy gabinecie pielęgniarki dyżurnej. Kto jest na fb to wie, że wrzucam tam na bieżąco zdjęcia ze smartfona, jest już tam fotorelacja z 10 zachodów słońca. Wczorajszy podziwiałam w czasie rejsu na pokładzie stateczku Santa Maria. Do cywilizacji wrócę w połowie września, teraz tylko skrótowo - wszystko mi się tu podoba, a w Kołobrzegu powoli zakochuję się coraz bardziej :)

Nie udaje mi się żadnego zdjęcia załadować :(

p.s. z 13/09: jestem już w domu ale dla blogów jakby mnie nie było - tyle roboty czeka i terminy gonią! teraz więc tylko kilka obiecanych "pocztówek" z niedzielnymi pozdrowieniami :)










po powiększeniu zyskują oczywiście na urodzie ;)



sobota, 15 sierpnia 2015

po i przed

Już jesteśmy z siostrą po dolnośląskim wypadzie. 
Mimo złośliwej pogody (wiadomo, że upały największe zawsze na południu!) udało nam się dużo zobaczyć. Najważniejsze jednak były spotkania, one uatrakcyjniły ten wyjazd. Dolnośląskie blogowianki ugościły nas w swoich domach i zatroszczyły się o to, żebyśmy poznały i zobaczyły jak najwięcej się da. Maria dzielnie wędrowała z nami po Wrocławiu robiąc jednocześnie za przewodnika, Kasia Brujita przyjęła nas w Wałbrzychu, a dzięki jej znajomym zdążyłyśmy jeszcze zajrzeć do Szczawna Zdroju i do Książa na zamek. GosiAnka pokazała nam swoje tereny spacerowe, czyli wały nadodrzańskie i most Bartoszowicki oraz zorganizowała nam i Marii przyjęcie z niespodzianką w postaci JolkiM i jej syna Igora :)
Jak widać wyjazd choć krótki to bardzo intensywny i udany. 
Dziękuję wszystkim i do następnego spotkania :) 
Wspomnień dużo mamy, a zdjęć jeszcze więcej! Nie będę Was zarzucać setkami pocztówek, pokażę tylko jedną z atrakcji Wrocławia - krasnale :) 
Jest ich tam blisko 300, nam 19 udało się spotkać.  

















:)

Jestem więc po jednym wyjeździe, a przed następnym - w środę ruszam już w następną podróż, tym razem na dłużej. Póki co spod papierzysk mnie nie widać, ale obiecuję sprawozdania tym razem nadmorskie. 
Do poczytania :)