Kiedyś mama obiecała Zuzi, że któregoś razu pojadą do drugiej babci nie samochodem, a pociągiem. Wczoraj właśnie był ten dzień i Zuzia ma pierwszą podróż zaliczoną! Co prawda krótką, bo godzinną, ale zawsze. I kto by pomyślał, że jazda autobusem czy pociągiem może być dla dziecka taką atrakcją? Jutro już mają wracać tradycyjnie ;)
Dostałam oczywiście "pocztówki z podróży", ale nie mam jak uzyskać zgody więc ich tu nie umieszczę.
Za to wrzucę trochę dzisiejszego nieba, było niesamowite, bez żadnej chmurki!
Z tatą i córcią zrobiliśmy dziś objazd rodzinnych, rekreacyjnych działek nad Wkrą.
U brata spędziliśmy kilka godzin, przez oboje serdecznie przyjęci, a przez Ewę solidnie nakarmieni! :)
Po pysznym obiedzie, zapraszając do zabawy z piłką, Yogi pomógł co niektórym pozbyć się zbędnych kalorii ;)
Ale sam też co i rusz łapał oddech!
:)
Na powrót obraliśmy inną trasę po to, żeby spojrzeć na naszą starą działkę.
Pamiętam, że gdy przed laty teść ją kupował drzewa na niej rosły cienkie, rachityczne,
a i wysokością nie powalały.
Dziś to kolosy!
Miły dzień, taki ... wakacyjny!
:)


Ale niebo!! dla dzieci taki pojazd jak pociag czy metro to frajda nie z tej ziemi. Ja moje wnuczki obwoze metrem z Warszawie i sa zachwycone bardzo.pozdrawiam
OdpowiedzUsuńfrajdę mają na pewno :) Zuzia kiedyś tatę prosiła, żeby ją odebrał z przedszkola "autobusem" :) pozdrawiam i szczęśliwych powrotów życzę!
UsuńMoje Szczerbato-Pytalskie jak są z nami to zawsze jeżdżą autobusow-tramwajo-metro-pociągami. I bardzo im sie to podoba.
OdpowiedzUsuńA to wczorajsze niebo to faktycznie było przepięknie błękitne. I niech takie będzie nieustająco.
Ucałowania dla Zuzi :-)))
dziś już jakieś maźnięcia białe na niebie widziałam, ale weekend niesamowity, że szok :) całusy przekażę jak będę miała okazję, dziękuję :)
UsuńYogi taki kirowaty! Oj, poszalalyby obydwa! :)))
OdpowiedzUsuńfakt, "umaszczenie" mają bardzo podobne, a do zabawy i szaleństw on pierwszy :) i z charakteru podobny, bo wszystkie koty nim rządzą :)) tylko dzieci nie lubi, musiały mu w młodości mocno dokuczyć :(
UsuńIle to radości może sprawic dziecku jazda pociągiem a wszyscy tak narzekają na nasze PKP..Yogi boski.Miłego dnia.
OdpowiedzUsuńYoguś pociecha, a pociągami i ja lubię jeździć! miłego weekendu :)
UsuńI ja jeździłam kiedyś z moimi chłopcami do babci pociągiem. Ile to radości! :)
OdpowiedzUsuńmoje dzieciaki miały już po kilka lat gdy pierwszy samochód kupiliśmy, więc autobusy i pociągi nie były im obce, Zuzia to już zmotoryzowany na maxa XXI wiek :)
UsuńZ moją córką musiałam kiedyś przejechać się pociągiem. Trafił nam się PIĘTROWY! Ludzie! Co to było! Miała wtedy coś z 7-8 lat, a pan konduktor (specjalnie) zażądał legitymacji szkolnej!
OdpowiedzUsuńi co? była legitymacja? konduktor albo służbista, albo małpa złośliwa! ale pociąg piętrowy! to nawet tego konduktora można przełknąć! ;)
UsuńNie, konduktor zrobił dziecku przyjemność, bo to dopiero było coś - pokazać legitymację! To podniosło rangę podróży:)))
Usuńaaa widzisz, to ja nie w tę stronę myślałam ;)
UsuńA pamiętasz, co dla nas było największą frajdą podczas wyprawy na Starówkę? - oczywiście schody ruchome. Jeździło się w tę i nazad kilka razy, aż strażnik nie przepędził, hihi. Teraz takie schody to żadna atrakcja, bo są w każdym CH, ale metro, pociąg, nawet tramwaj, to też radocha dla maluchów.
OdpowiedzUsuńpewnie, że pamiętam :) dla Zuzi schody ruchome to też jeszcze wciąż atrakcja bo długo się ich bała
UsuńWakacyjny... bo i pogoda wakacyjna.
OdpowiedzUsuńŚwietny pies - Yogi?
pies bratowej, bokser o takim misiowatym imieniu :)
UsuńU nas też super pogoda. A panna rośnie jak na drożdżach.
OdpowiedzUsuńrośnie :) a Ty już wiesz, czy 4 wnuk, czy 1 wnuczka będzie??
UsuńWow, ja pamiętam swoja pierwsza podróż pociagiem...było to 3 lata temu... Serio:)
OdpowiedzUsuńnooo, to wrażenia świeże jeszcze :)
Usuń