Eusebi Güell i Bacigalupi – kataloński inżynier i przedsiębiorca, mecenas i przyjaciel secesyjnego architekta Antonia Gaudíego. Spotkał Gaudíego w Barcelonie na początku jego kariery i będąc pod wrażeniem jego projektów finansował niektóre z nich. Na zlecenie Guella Gaudi zaprojektował dla niego rezydencję przy Ramblach. Pałac został oddany do użytku z okazji Wystawy Światowej w 1888 roku, ale prace w środku trwały jeszcze dwa lata.
W 1984 roku trafił na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Pałac jest zaskakująco doskonały w swojej funkcjonalności.
Jest też piękny w każdym przemyślanym szczególe.
Dolna część budynku przeznaczona została na stajnie. Na półpiętrze mieściły się pracownia i biblioteka Guella, archiwum i poczekalnia.
Stamtąd
schody prowadziły do góry, do jadalni z kominkiem, sali bilardowej,
saloników przeznaczonych dla córek do nauki muzyki i sztuki. Wszystkie
te pomieszczenia są przechodnie, z każdego jest wejście do jadalni.
Centrum pałacu stanowi salon zwieńczony kopułą. Tu odbywały się uroczystości i zebrania, ale również nabożeństwa, ponieważ po otwarciu drzwi na jednej ze ścian pokój zmieniał się w kaplicę. Na trybunie na półpiętrze grali muzycy.
Prywatne komnaty znajdowały się zaś na drugim piętrze rezydencji.
I gdzieś tam właśnie znalazłam ten "zagadkowy" kibelek uwieczniony na zdjęciu :)
Charakterystyczny dla bajkowego stylu Gaudiego jest głównie dach, z którego wyrasta 20 kolorowych kominów, udekorowanych ceramiką, szkłem, marmurem i porcelaną.
Dla
mnie szokiem była ta ciasnota architektoniczna, pałac sprawia wrażenie
"plomby" wciśniętej między pośledniejsze domy i kamienice, chociaż
zapewne było odwrotnie.
Ponieważ zdjęcia z komórki jakie są każdy widzi, a był zakaz używania lampy błyskowej, to zainteresowanych odsyłam na stronę pałacu, gdzie znajdziecie plany i zdjęcia.
















:)
OdpowiedzUsuńaleś się siostra ugadała! ;)
UsuńNo przeciez mowilam, ze jakies Maroko, czy cus. :)
OdpowiedzUsuńno przecież mówiłaś, że "czy cus" :)
UsuńNo masz. Można było się domyśleć. Kocham Gaudiego. A witraże w pałacu, omamuniu...
OdpowiedzUsuńTwoje "Kocham Gaudiego" zainspirowało mnie i już czeka następny post "w temacie" ;)
UsuńHa! Ma się tę moc sprawczą!
Usuńha, niech ta moc będzie z Tobą wciąż ;)
UsuńA nas tam nie zabrali buuuuuu....
OdpowiedzUsuńnastępnym razem musisz się tam sama zabrać :) za pierwszym razem i mnie tam nie zabrali, ale wtedy to była jednodniowa wycieczka z Costa Brava do Barceloby - wystarczyło, żebym nabrała na nią apetytu :)
UsuńJednak nie Włocławek, tak podejrzewałam, bo ten niebieski kibelek coś za duży na naszą rodzimą ceramikę, a tak na poważnie, to zazdraszczam zwiedzania i oglądania tych cudności. Dobrze, że choć troszkę sie z nami dzielisz swoimi wrażeniami. :)
OdpowiedzUsuńna bieżąco na fb miałaś, tylko bez szczegółów ;) następny post tez jeszcze będzie w temacie
Usuńi wdzięcznam Ci za to :)
UsuńA ja wcale nie wiem czy mnie się ten post podoba...
OdpowiedzUsuńJAkieś takie niskie ludzkie instynkta we mnie wzbudza...zazdrość to sie chyba zowie :(
ehh.. jak mnie tęskno... jak ja bym tam chciała pojechać, pooddychać, pospacerować... posłuchać jak mówią krzycząc i łapkami przy tym wymachują
ehh...
no przecież jeszcze tam pojedziesz, nie ma innej opcji, nie płakaj! :)
UsuńMasz rację tylko... kiedy??!!
Usuń"wszystko ma swój czas ..."
UsuńNiesamowite wnętrza...kibelek iście...imponujący!
OdpowiedzUsuńa przynajmniej ... efektowny ;)
Usuń