9 października 2005 roku pisałam na starym blogu:
"Wybór należy do mnie??"
"W tygodniu pojechałam z córką do wypożyczalni zwrócić filmy. Filmy – to ona, ja za kierowcę tylko robiłam. Wieczór ciepły, po drodze piękny widok z mostu na rozświetlone Stare Miasto. Te same słowa zachwytu, co zawsze. Ale cóż, krótka chwila, trzeba się skupić na drodze. Ha, marzenie ściętej głowy! Z każdej strony napierają wielkie bilbordy, w oko wpadają mniejsze reklamy na przystankach komunikacji miejskiej, jeden krzyczący temat – wybory!! „Ze mną Polska bezpieczna”, „Prezydent wszystkich Polaków”, itd itp. I zawsze te same dwie twarze, zawsze jedna wypiera drugą, chce przytłoczyć, ściągnąć moją uwagę. A ja myślę: „ile to naszej kasy wyrzuconej w błoto?”. Marnotrawstwo. Wracam do domu, otwieram bloga – wyskakuje twarz, zachęca. Hmm, a może zniechęca? Dziś wybory, powtórka za dwa tygodnie. Gdzieś przeczytałam w necie, że wybór mamy jak między dżumą a tyfusem. Ale może należy się cieszyć, że jednak jakiś mamy?"
"W tygodniu pojechałam z córką do wypożyczalni zwrócić filmy. Filmy – to ona, ja za kierowcę tylko robiłam. Wieczór ciepły, po drodze piękny widok z mostu na rozświetlone Stare Miasto. Te same słowa zachwytu, co zawsze. Ale cóż, krótka chwila, trzeba się skupić na drodze. Ha, marzenie ściętej głowy! Z każdej strony napierają wielkie bilbordy, w oko wpadają mniejsze reklamy na przystankach komunikacji miejskiej, jeden krzyczący temat – wybory!! „Ze mną Polska bezpieczna”, „Prezydent wszystkich Polaków”, itd itp. I zawsze te same dwie twarze, zawsze jedna wypiera drugą, chce przytłoczyć, ściągnąć moją uwagę. A ja myślę: „ile to naszej kasy wyrzuconej w błoto?”. Marnotrawstwo. Wracam do domu, otwieram bloga – wyskakuje twarz, zachęca. Hmm, a może zniechęca? Dziś wybory, powtórka za dwa tygodnie. Gdzieś przeczytałam w necie, że wybór mamy jak między dżumą a tyfusem. Ale może należy się cieszyć, że jednak jakiś mamy?"
Dziś tak sobie myślę, że wybór mam już tylko jeden:
czy iść jutro głosować, czy nie?
Ja bym poszla. Co najmniej po to, zeby pozniej sobie niczego nie wyrzucac.
OdpowiedzUsuńmiałam nie iść, ale i tata mnie dziś agitował "za", i córka, ona nawet swojego kandydata mi przedstawiła wyczerpująco, więc do jutra ... mam wybór!
Usuńja pójdę. to moje pierwsze wybory w wiejskiej gminie.
OdpowiedzUsuńa masz na kogo głosować? startuje ktoś dający nadzieję, że będzie z niego pożytek?
UsuńMnie też to brzydzi i zniesmacza, ale pójdę...
OdpowiedzUsuńmamy wybór nie mając jednak wyboru
UsuńJeśli pójdę, to w ostatniej chwili.
OdpowiedzUsuńBo tak naprawdę to mi się płakać chce. Przecież i tak nie zmieni się na lepsze.
niestety, i to jest ten największy ból!
UsuńTrzeba iść może nasz głos będzie miał znaczenie.Nie bardzo w to wierzę ale nie chcę potem być rozczarowana że ktoś tam nie wygrał bo zabrakło głosów.Najważniejsze dla mnie w tym wszystkim jest przykład dla Wnuków niech się uczą bo to one kiedyś będą na nas pracować i tworzyć lepsze jutro.To się nazywa miłość do Ojczyzny hi,hi,Miłego dnia.
OdpowiedzUsuńuczyłam dzieci, że to przywilej i obowiązek, teraz dzieci mi to przypomniały ;)
Usuńmiłego i Tobie :)
no ale macie wiele nowych twarzy! moze jednak poszlas
OdpowiedzUsuńjednak poszłam
UsuńPrzyznaje sie wszem i wobec- nie bylam !! Paczucha.
OdpowiedzUsuńja byłam....ale tylko dlatego, że znałam osoby ukrywajace sie za nazwiskami...
OdpowiedzUsuńPoszłam na wybory głosując na tych, ktorym sie przyjrzalam tj. nie to co obiecują tylko to, czego do tej pory dokonali.
OdpowiedzUsuńsię nie będę wyrażała co myśłę o efekcie końcowym wyborów bom prawdopodobnie kulturalna osoba
OdpowiedzUsuńmacham wieczorowo- Dośka
:)
OdpowiedzUsuńWitaj Elu.
OdpowiedzUsuńJa na szczęście (albo nieszczęście) nie miałam wyboru. Nie było mnie w Polsce.
Kalendarze Zuzi cudne :) Ściskam mocno i buziole przesyłam.
Mileda