czwartek, 23 sierpnia 2012

zamiast ...


(9 lat temu to była sobota)

23 sierpnia. Dziwna data. Przez lata w tym dniu mijały nam kolejne rocznice ślubu, gdyby nasze drogi się nie rozeszły, byłaby ich 31. Dziewięć lat temu prawnie zakończyliśmy to, co skończyło się kilka lat wcześniej. 23 sierpnia stracił więc swoje znaczenie. Ale los w przewrotny sposób nadał mu inne, tragiczne. Od dziewięciu lat 23 sierpnia spotykamy się przy grobie Matusi.

Jeden dzień z kalendarza, a w nim radość i rozpacz, początek i koniec zawarte. Jeden dzień jak całe życie.


12 komentarzy:

  1. Oj faktycznie. Nie wiadomo czy smiać się czy płakać, jakkolwiek to brzmi....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślisz, że to wygląda na chichot losu?

      Usuń
    2. nie lubię tego sformułowania od czasu serialu. Choć uczciwie muszę przyznać, że książka jest dobra.

      Usuń
    3. nie znam ani jednego ani drugiego, więc wierzę na słowo :)

      Usuń
  2. To ta data jest jakby podwójnie tragiczna i smutna, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pojedynczo! tylko strata mamy była traumą, rozwód to po prostu formalność, wciąż się przyjaźnimy

      Usuń
    2. W sumie to nie wiedziałam, że jesteś rozwiedziona, jakoś zawsze z kontekstu wnioskowałam, że mieszkasz z mężem. Szkoda, że nie udało się...

      Usuń
    3. w sumie to się udało, bo dzieci nam się udały :) a i w zgodzie się rozwiedliśmy, w przyjaźni żyjemy, bywam u nich na Śląsku, oni u nas też bywają :) jest ok

      Usuń
  3. określone daty czasami trzymają się nas jak rzep. W mojej rodzinie jest np. sporo urodzin z 26 i 28 sierpnia i strach pomyśleć co dalej będzie. Dziadek i babcia urodzili się 3 i 4 czerwca a odeszli w urodziny połówki czyli 4 i 3 czerwca. Dzieliły ich tylko lata. Twoja Mateczka, wciąż bardzo wiele dla Was znaczy, a to dowód na to, że była wyjątkowa. Na pewno jest w Niebie i spogląda na Ciebie i Twoje rodzeństwo z wielką dumą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno, ja w to wierzę, że wciąż czuwa nad nami :)

      Usuń
  4. Co tu napisać Elu... Tylko tyle, że się zamyśliłam. Każdy musi nieść swój los. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń