(9 lat temu to była sobota)
23 sierpnia. Dziwna data. Przez lata w tym dniu mijały nam kolejne
rocznice ślubu, gdyby nasze drogi się nie rozeszły, byłaby ich 31. Dziewięć lat
temu prawnie zakończyliśmy to, co skończyło się kilka lat wcześniej. 23
sierpnia stracił więc swoje znaczenie. Ale los w przewrotny sposób nadał mu
inne, tragiczne. Od dziewięciu lat 23 sierpnia spotykamy się przy grobie Matusi.
Jeden dzień z kalendarza, a w nim radość i rozpacz, początek i koniec zawarte. Jeden dzień jak całe życie.
Jeden dzień z kalendarza, a w nim radość i rozpacz, początek i koniec zawarte. Jeden dzień jak całe życie.
Oj faktycznie. Nie wiadomo czy smiać się czy płakać, jakkolwiek to brzmi....
OdpowiedzUsuńmyślisz, że to wygląda na chichot losu?
Usuńnie lubię tego sformułowania od czasu serialu. Choć uczciwie muszę przyznać, że książka jest dobra.
Usuńnie znam ani jednego ani drugiego, więc wierzę na słowo :)
UsuńTo ta data jest jakby podwójnie tragiczna i smutna, prawda?
OdpowiedzUsuńpojedynczo! tylko strata mamy była traumą, rozwód to po prostu formalność, wciąż się przyjaźnimy
UsuńW sumie to nie wiedziałam, że jesteś rozwiedziona, jakoś zawsze z kontekstu wnioskowałam, że mieszkasz z mężem. Szkoda, że nie udało się...
Usuńw sumie to się udało, bo dzieci nam się udały :) a i w zgodzie się rozwiedliśmy, w przyjaźni żyjemy, bywam u nich na Śląsku, oni u nas też bywają :) jest ok
Usuńokreślone daty czasami trzymają się nas jak rzep. W mojej rodzinie jest np. sporo urodzin z 26 i 28 sierpnia i strach pomyśleć co dalej będzie. Dziadek i babcia urodzili się 3 i 4 czerwca a odeszli w urodziny połówki czyli 4 i 3 czerwca. Dzieliły ich tylko lata. Twoja Mateczka, wciąż bardzo wiele dla Was znaczy, a to dowód na to, że była wyjątkowa. Na pewno jest w Niebie i spogląda na Ciebie i Twoje rodzeństwo z wielką dumą.
OdpowiedzUsuńna pewno, ja w to wierzę, że wciąż czuwa nad nami :)
UsuńCo tu napisać Elu... Tylko tyle, że się zamyśliłam. Każdy musi nieść swój los. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i ja :)
Usuń