piątek, 24 sierpnia 2012

i tak się trudno rozstać ...

 Ona przyjechała z Warszawy do dziadka, 
jego przywiozła z Wrocławia babcia. 
Radość ze spotkania podobno była ogromna. 
Znają się od urodzenia. 
Po ubiegłorocznej wizycie Zuzi we Wrocławiu 
Aleksander opowiadał o niej koledze 
jako o "żonie z Warszawy" ;)

Prawie rok się nie widzieli, 
więc musieli szybko nadrobić zaległości. 
Za szybko. I była rozpacz wielka.
Ona dziś poleciała na dalsze wakacje, 
on płacząc szukał swojego paszportu.
No bo co to za porządki, 
żeby żona męża w domu zostawiała?? 

10 komentarzy:

  1. Znam ja te wszystkie głupstwa; kiedy dzieci para
    Kocha się, to tam u nich nieszczęść co niemiara!
    To cieszą się, to znowu trapią się i smucą;
    To znowu, Bóg wie o co, do zębów się skłócą;
    To stojąc w kątkach jakby mruki, nie gadają
    Do siebie, czasem nawet w pole uciekają.
    Jeżeli na was raptus podobny napada,
    Bądźcie tylko cierpliwi, już jest na to rada;
    Biorę na siebie wkrótce przywieść was do zgody.
    Znam ja te wszystkie głupstwa, wszakże byłem młody...:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też znam, a jakże ;) pięknie dziękuję i również pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. No się nazywa pozytywny post, mimo zakończenia. Nie to co u mnie. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wierzę, że i u Ciebie w końcu słońce na dłużej zaświeci! buziaki :)

      Usuń
  3. Cudności tekst. I zdjęcia też. Gratuluję i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję i również pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. melodramat na trzy fotografie. Tylko co będzie jak "mąż" odnajdzie paszport? Dziadkowie wspomnianego szykujcie się do podróży. Jak nic ruszy w pogoń za ukochaną. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może do tego czasu ona zdąży już wrócić? ;) ściskam

      Usuń