Tata na wtorek ma wyznaczoną operację wszczepienia by-passów.
Nie będzie to jego pierwsza poważna operacja, miał już dwie onkologiczne, przed laty przeszedł też zawał, a kilka lat temu udar. Mimo tych "przejść" jest sprawny i samodzielny, prędzej sam udzieli pomocy niż się jej będzie spodziewał. Ma 82 lata, w formie i o wyglądzie kilka lat młodszego.
Teraz namierzyli mu tętniaka na aorcie brzusznej, ale żeby go można było ruszyć najpierw trzeba zadbać o serce. Tata się z tym nie godzi, wciąż jest w nim sprzeciw i lęk przed by-passami, czuje się postawiony pod ścianą. Wciąż szuka innego rozwiązania, ale go nie ma. Naczyniowiec nie ruszy tętniaka, bo podczas zabiegu boi się zawału. A nie robić ani by-passów, ani tętniaka to oddanie szansy na przyszłość walkowerem. Tata o tym wie i wciąż walczy ze sobą, wierzę, że wygra. Ale się boi! Widzę, że bardzo, i tego co będzie "po". Na dzień dzisiejszy "gryplan" jest taki, że w poniedziałek rano jedziemy razem do szpitala.
Pomostowanie aortalno-wieńcowe (ang. Coronary Artery Bypass Graft, CABG) - – operacja kardiochirurgiczna wszczepienia pomostów naczyniowych (tzw. by-passów) omijających miejsce zwężenia w tętnicy wieńcowej....
Pacjent po CABG musi przechodzić długotrwałą rehabilitację i ściśle stosować się do zaleceń obejmujących:
- systematyczne i dożywotnie zażywanie leków (m.in. przeciwzakrzepowych),
- całkowity zakaz palenia tytoniu (i unikane narażenia na dym tytoniowy),
- limit symetrycznego obciążenia (do 3,5 kg na stronę),
- zakaz obciążenia asymetrycznego, np. noszenie teczki,
- zakaz podciągania lub odpychania się rękami podczas wstawania lub siadania,
- zakaz rozwierania ramion ponad 90 stopni,
- unikanie nadmiernego skręcania i zginania ciała,
- zakaz wstrzymywania oddechu podczas wysiłku,
- unikanie ruchów związanych z unoszeniem rąk ponad głowę (np. zdejmowanie rzeczy z górnych półek),
- zakaz prowadzenia pojazdów przez okres 2 miesięcy po operacji (Wikipedia)
Bidulek:(
OdpowiedzUsuńTrudna decyzja, ale chyba innej nie ma.
Nie wiedziałam, że są takie obostrzenia po tym zabiegu:/
ślę dobre myśli :***
Bidulek, to fakt - podjął decyzję na NIE i teraz będzie się wciąż zastanawiał, czy to dobra decyzja, aż mi żal. Dziękuję za przesłanie :)
Usuńoperacja jest po to żeby człek się zreperował.Elu, wikipedia wikipedią , ale lekarz zapewne poda inne zalecenia .
OdpowiedzUsuńmacham życząc pomyślności w temacie Taty - Dośka
jest jak jest, ale dzięki za życzenia :)
UsuńDa radę, świetnie się trzyma.
OdpowiedzUsuńDobrze, że już wrzesień i wszystkie owoce pozdejmowane z drzew, to nie będzie go kusiło, żeby ręce podnosić. Reszta zaleceń jest mało przydatna - teczki nie nosi, chodzi spacerkiem, nie pali i systematycznie przyjmuje leki.
Maty Preczysta, toż gorzej jak w więzieniu...:(
OdpowiedzUsuńKłaniam nisko:)
też to chyba tatę mocno wystraszyło, bo po pogadance anestezjologa wycofał się na z góry upatrzone pozycje! odkłaniam wieczorowo :)
Usuńela, ja dwa lata temu miałam robione bajpasy. ratowano mi zycie.
OdpowiedzUsuńnie czytaj wikipedii, nie szukaj na forum. to prawda, że obostrzenia są czasem do końca życia ( ja mam zakaz jakiegokolwiek wysiłku), ale to przecież nadal życie.
poza tym, wiem to z obserwacji i statystyk, panowie dużo lepiej znoszą tę operację. trzymam kciuki za tatę:)
wszyscy tatę namawiali i uspokajali, ale nie dało to ostatecznie efektu, szkoda :( kciuki dalej się przydadzą, dziękuję :)
UsuńDa radę, jest silny ten Twój Tata.
OdpowiedzUsuńTrzymajcie się!!!
trzymamy się, dziękuję :) chociaż teraz musi sobie z inną sytuacją poradzić
UsuńTata widać dużo przeszedł, zapewne da radę, bo jak sama piszesz to wojownik. U Ciebie też medycznie, choć u mnie inaczej, to podobne nerwy....
OdpowiedzUsuńsprawa chwilowo stała się nieaktualna, operacje odłożone, być może ad acta :(
Usuńbędzie dobrze - to nie przeszczep płucoserca, spokojnie!
OdpowiedzUsuńchciałabym w to wierzyć! w to, że z tymi "tykającymi bombami" można jeszcze długo pożyć ...
UsuńTata jest z przedwojennego materiału, więc co to dla Niego takie by-passy. Trzymam zawzięcie kciuki :-) gabigabi
OdpowiedzUsuńtrzymaj, trzymaj, chociaż już za to, żeby taty decyzja nie miała żadnych bliskich "efektów ubocznych"
UsuńNo to i ja trzymam kciuki za pomyślność zabiegu. Reszta nie jest taka straszna. To jak litania z każdej recepty
OdpowiedzUsuńjuż wiesz, ze kciuki za co innego teraz warto trzymać, ale dzięki piękne :)
UsuńChyba potrafię zrozumieć Twojego tatę...
OdpowiedzUsuńJuż też doczytałam, że na własne życzenie wrócił do domu...
Pracuję ze starszymi osobami i wiem/rozumiem jak ciężko jest im pogodzić się z utratą samodzielności... uzależnienie się od drugiej osoby...
Życzę Tacie powrotu do zdrowia i udanej operacji...
Tobie zaś spokoju w sercu
Uściski i dobre myśli zasyłam
ja też tatę rozumiem, ale chciałabym żeby był jak najdłużej z nami, a lekarze dawali na to szansę proponując operacje ... no, ale to taty życie, taty decyzja, chociaż to mnie nie uwalnia od niepokoju ... dziękuję za pociechę i pozdrawiam serdecznie
Usuń