"- Mamo, kot nam się popsuł
- Jak to popsuł?
- No, stracił głos! Widzę, że miauczy, a głosu nie słyszę..."
Jak się "samo" nie naprawi, to rano czeka nas spotkanie z wetem.
Dziwnie cicho jest w domu, nienormalnie. Nie próbuje nawet wtrącać się w nasze rozmowy, nie woła znad pustej miski! A zwykle "zatrzasnąć" go nie można. Ale poza tym wszystko w normie, żadnych dodatkowych niepokojących objawów nie widać. Może się uda bez antybiotyków? Po wyprowadzeniu go z posterydowej cukrzycy każdy nowy lek uważamy za zagrożenie. Może niesłusznie, ale dmuchamy teraz na zimne.
ooo, do miski nie nawołuje? To już faktycznie niepokojący objaw.
OdpowiedzUsuńNiezalągowana Maszowa
wpadnij, to zacznie misek bronić i da głos ;)
UsuńOjej i tu kocia choroba... Daj znać co z nim.
OdpowiedzUsuńchyba fałszywy alarm, głos odzyskał, apetyt mu dopisuje, ale obserwuję go uważniej, żeby czegoś nie przegapić
Usuńjejku, nigdy o czymś takim nie słyszałam
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że to nic groźnego
a może on wyśpiewywał serenady do jakieś kici?:)
może karaoke ćwiczył? ;) wieczorem już był bardziej zrozumiały i słyszalny, niż rano
UsuńTo fakt - nie drący twarzy kot to dla mnie byłoby zupełne novum...
OdpowiedzUsuńza długo to nie trwało ;)
UsuńNiebywałe... nie wiedziałem, że są takie urocze koty:)
OdpowiedzUsuńKłaniam nisko:)
to aż nienormalne, takie urocze ;) i ja pozdrawiam :)
UsuńTrzymam kciuki zeby to nic złego nie było ....
OdpowiedzUsuńMoim tez sie zdarza miaukolic bezdźwiecznie, ale tylko chwilowo.
mam nadzieję, że to przejściowa niedyspozycja była i nie wróci, ale jestem czujna
UsuńUrsusik przesyła dużo zdrowia dla Milusia :)
OdpowiedzUsuń