Cfffaniak Miluś gdy tylko usłyszy szelest rozkładanego transportera, daje nogę za łóżko ;) Wie, że jak rano jeść nie dadzą, to bida, będzie podróż do weta i znów kłucie! Nie lubi tego, oj nie lubi, ale u weta z rezygnacją godzi się na wszystko. Nie to co na swoim terenie, tu wet przegrywa bo kot walczy jak lew! Aż dziwne, bo to niespotykanie spokojne cielątko!
;)
Córci udała się dziś sesja Milusiowa, więc oczywiście muszę coś z niej pokazać,
bo jak nie jak tak??
;)



sliczne zdjecia Milusia - a ty wiesz ze o maly wlos a przygarnelabym kociaka znajdke - resztka sil sie oparlam - a gdyby w schronisku go nie przyjeli to pewnie zostalaby kocina ze mna - uratowalam zycie bo skonczylby pod kolami samochodow, a sliczny, zadbany - jakas ludzka szmata chyba go porzucila !!! w takie zimno !!! w schronisku dostal jesc - no rzucil sie juz w samochodzie na chrupki , ktore wyszarpalam od weto , ale w schronisku natychmiast pozarl cala miche Rany jaki sliczny - to ja klamka
OdpowiedzUsuńco to za życie, w schronisku?? może Tobie był pisany?? rozejrzyj się, znajdź mu dom tymczasowy, a jak wrócisz z Polski to może zabierzesz do siebie?
UsuńA co temu Milusiu jest, ze chodzi na zastrzyki? :(
OdpowiedzUsuńkrew ma badaną co kilka tygodni - ma cukrzycę insulinoodporną i próbujemy wszystkiego, żeby teraz ta franca nie zniszczyła mu nerek
UsuńBidulek... :(((
Usuńwyniki dziś dostałam, poza wysokim cukrem wyniki prawie w normie, więc ufff póki co wątroba ustabilizowana i nerki dają radę
UsuńJeżu, Klamko, leć nazad, przecież on sczeźnie w schronie...
OdpowiedzUsuńteż tak pomyślałam, że był Klamce pisany i powinna po niego wrócić
Usuńno ludzie a za co ja go wyzywie i w tej tyciej przestrzeni i jak z nim jezdzic gdzie go zostawic ostatnia sasiadka wyjechala a reszta to nieuzytki i patologia
Usuńno dobra, rozumiem, ale szkoda wielka, nie byłabyś też taka samotna
UsuńI mój Misiek zmienia się w dzikiego lwa, kiedy próbuję go zabrać w transportówce do weta. One widać tak mają te kociary. Ucałuj Elu Milusia i pogłaskaj ode mnie. Dla Ciebie buziaki i uściski. I dużo zdrowia dla Milusia :)
OdpowiedzUsuńMileda
dziękuję Danusiu, i wzajemnie :)
Usuńbidaczek ten pysio :(
OdpowiedzUsuńa obrazeczek córci śliczności :)
♥
dziękuję :) i witam u siebie :)
UsuńNa swoim terenie widać nie honor tak się dać sponiewierać...:)
OdpowiedzUsuńKłaniam nisko:)
u siebie on rządzi, co mu jakiś wet będzie przeszkadzał! ;) pozdrawiam
UsuńJUTRO prawdopodobnie kotowatego wyleczę
OdpowiedzUsuńliczę na to ogromnie! :)
UsuńPiękne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńprzekażę córci pochwałę, dziękuję :)
UsuńU Ciebie kocio i u mnie kocio...
OdpowiedzUsuńu Ciebie kocie w kilku odsłonach :)
Usuńtransportówka? Mój Bati szału by dostał - woli siedzieć na kolanach, na przednim siedzeniu samochodu i dawać głos, gdy mu się coś na zewnątrz nie spodoba :)
OdpowiedzUsuńcała droga do weta na sygnale ;)
UsuńBiedny z tą cukrzycą, a ile lat ma Miluś?
OdpowiedzUsuńwe wrześniu skończył 11 lat
UsuńOkoło, to wg tabeli 61 ludzkich, o jakieś półtora roku starszy od Mufaski, który niby ma 54 :)) ciekawe, w którym klubie Miluś urządzał urodziny Haha może Transporter? ( żartuję hehe)
Usuńzobaczymy gdzie 23 września zaprosi :)
UsuńKociak uroczy (jak wynika z sesji) i charakterny (jak wynika z opisu)... Chyba typowy przedstawiciel swej rasy i jak mniemam dumny z tego faktu! :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na Urodzinki Bloga :) Zostałaś wspomniana...
całkiem nietypowy z niego kot, ale dużo by pisać ;) za zaproszenie dziekuję, byłam, jeszcze raz gratuluję magicznej dziewiątki :)
UsuńOoo Kota robi to samo, w domu bohaterka, lwica-tygrysca, a u weta zmienia się nie do poznania w potulnego baranka.
OdpowiedzUsuń