Poniedziałek był naszym ostatnim dniem "wakacyjnym", po południu ruszałyśmy do domu. Wyspałyśmy się więc swobodnie
i
po późnym śniadaniu ruszyłyśmy "zdobywać" Szczytno
;)
Szczytno to nie tylko Krzyżacy, nie tylko oślepiony Jurand, ale i bardziej współczesny Krzysztof Klenczon, który ma tu swój pomnik.
Urnę z jego prochami złożono 25 lipca 1981 w grobie rodzinnym w Szczytnie.
Grób Klenczona jest jednym z punktów odwiedzanych przez turystów. Na cześć muzyka odbywają się też co roku Dni i Noce Szczytna, na których główny koncert nosi imię Krzysztofa Klenczona.
Po pożegnaniu Szczytna
gdzieś na trasie odwiedziłyśmy jeszcze lokalny "czacz".
Podobno w sezonie w weekendy tłumy tam przybywają. Po co? Nie wiem, ja dla siebie nic do kupienia nie znalazłam. A i ceny wcale niskie nie były!
Po południu zebrałyśmy się w sobie i ruszyłyśmy do dnia codziennego. Jeszcze tylko gdzieś nam mignął szyld "Antyki używane" (nie skusił nas!), jeszcze tylko koleżanka R. za kierownicą zarobiła 4 punkty karne i stówę z kieszeni za przekroczenie prędkości,
i już byłyśmy w domu.
:)








Samo chodzenie po czaczach to przyjemnosc. Kupic, nie kupic, pogapic sie fajnie. :)))
OdpowiedzUsuńno to się pogapiłyśmy :)
Usuńtaaa a co to jest czacz ?
OdpowiedzUsuńw Czaczu koło Poznania jest podobno największy pchli targ, starocie i z Niemiec tam zwożą, nie tylko z okolic, stąd zapożyczone od Hany (z Pastelowego Kurnika) określenie lokalnego targu staroci
UsuńAntyki używane! Ładnie, nie powiem! To chyba ta sama klamociarnia, o której latem pisała Mnemo. Też mówiła, że ceny z księżyca.
OdpowiedzUsuńFajny krasnal.
krasnal mniodzio :) i całkiem spory!
UsuńCzacz? wow, nie znam tego słowa. Ja bym powiedziała pchli targ albo targ staroci ;) No, ale zawsze czegoś można się dowiedzieć z Twojej podróży, bo mnie Szczytno kojarzy się tylko ze szkołą policyjną...;)
OdpowiedzUsuńblogowe Kurki tak targi staroci określają, ja zapożyczyłam ;) a skąd ten czacz wyjaśniłam wyżej Ali! przy szkole policyjnej drogowcy działali, tylko starą milicyjną Nysę dojrzałyśmy, wbitą a ścianę knajpy obok, też podobno policyjnej ;) Nyska wystaje ze ściany na wysokości pierwszego piętra ;)
UsuńOk, to już teraz wiem, a ta nyska to musiała śmiesznie wyglądać haha
Usuńjak struś z głową w piasku, "dupina" sterczała ;)
UsuńNo to kolezanka deczko 'zarobila' Buziaki Elu - przesyla Paczucha.
OdpowiedzUsuńdeczko ;) a chichrała się tak, że policjant zaczął podejrzliwie patrzeć ;) bo to nie był pierwszy mandat w tych okolicach, już ją tam znają
UsuńNie wiem czy wiesz, że Krzysztof Klenczon urodził się w Pułtusku. Byliśmy tam niedawno i sfotografowalismy m,inn. tablicę na jego domu. Jak masz ochotę to zajrzyj:
OdpowiedzUsuńhttp://prawiewszystkiemojepodroze.blog.onet.pl/2014/09/29/pojechalismy-sobie/
Pozdrówki:-)
czytałam, że urodzony w Pułtusku, ale ten post u Ciebie przegapiłam akurat będąc na Mazurach, zaraz zajrzę
UsuńUrocze te Mazury, naprawdę :)
OdpowiedzUsuńI faktycznie, pierwsze co pomyślałem widząc Szczytno, to Zygfryd de Lowe :P
Ale że to rodzinne strony Klenczona do tej pory nie wiedziałem :)
Pozdrawiam!!
nie urodził się tam, ale mieszkał wiele lat, stąd go za swojego uznali :) również pozdrawiam
UsuńNo widzisz... a ja chyba niedokładnie Krzyżaków czytałam (bo przecież ie mogę się przyznać, że czytałam wcale ;-))) ) bo ich ze Szczytnem w ogóle nie skojarzyłam...
OdpowiedzUsuńMnie ze Szczytnem kojarzy się szkoła policyjna ;-)))
Ładnie bym wyglądała w mundurze - czyż nie?? ;-)))
iiii, nie ma czerwonych mundurów! a w niebieskim czy szarym? to nie dla Ciebie :)
Usuńa dlaczego czerwonych?? ;-)))
Usuńbo ogniste kolory to Twoje barwy, nie zimne
Usuń;-)))
UsuńA czerwony to moj ulubiony... zastanawialam sie skad wiesz ;-)))
jak to skąd? przecież to widać :)
Usuń