15
września 2008 roku napisałam:
"... i tak się trudno rozstać ...
... ale przecież nie będę z gęby cholewy robić -
jak powiedziałam won, to won
... co z oczu, to z serca ...
... chociaż to dopiero początek drogi, ale ...
mija właśnie moja ósma doba bez papierosa
:)
Paliłam dużo i od wielu lat. Paliłam, bo to lubiłam. Odporna byłam na namowy, przestrogi, argumenty "przeciw". Nigdy nawet nie próbowałam rzucać zakładając, że jeżeli już się zdecyduję dam sobie tylko jedną szansę. Właśnie dałam. Teraz muszę sobie samej udowodnić, że się nie przeceniam ;)
W niedalekiej przyszłości obawiam się tylko bliskiego spotkania z wagą, możemy nie umieć się dogadać!
... chociaż to dopiero początek drogi, ale ...
mija właśnie moja ósma doba bez papierosa
:)
Paliłam dużo i od wielu lat. Paliłam, bo to lubiłam. Odporna byłam na namowy, przestrogi, argumenty "przeciw". Nigdy nawet nie próbowałam rzucać zakładając, że jeżeli już się zdecyduję dam sobie tylko jedną szansę. Właśnie dałam. Teraz muszę sobie samej udowodnić, że się nie przeceniam ;)
W niedalekiej przyszłości obawiam się tylko bliskiego spotkania z wagą, możemy nie umieć się dogadać!
(trzymającym kciuki serdecznie dziękuję za duchowe
wsparcie)"
*
Dlaczego do tego tematu wracam?
Cóż, nie palę już czwarty rok, ale ...
no właśnie,
coraz trudniej mi się z tą wagą dogadać!
Zrobiło się mnie więcej niżbym chciała i niż mogę zaakceptować.
Więc dziś wreszcie powiedziałam dość.
Żadne diety cud, o nie.
Zmieniam nawyki żywieniowe:
nie 2 razy dziennie a 5, w ilościach odpowiednio mniejszych;
nie kawa z cukrem i mlekiem, a czarna;
nie białe pieczywo, a ciemne bez masła;
dużo wody mineralnej, dużo warzyw,
zero cukru.
Muszę się nauczyć tego innego żywienia,
nauczyć i utrwalić.
Dam znać, czy zadziała na nasz dialog,
mój z wagą ;)
Mo że dołącz rower lub inny na świeżym powietrzu ruch ??? A tak poza tym, jak ten czas zapieprza, to już cztery lata jak nie palisz???
OdpowiedzUsuńżaden rower, najwyżej długie spacery ;) 8/09 minie cztery lata!
UsuńOd lat mówię, że ludzie dzielą się na szczęśliwych i tych, co się odchudzają...:((
OdpowiedzUsuńKłaniam nisko:)
ja tam z natury jestem zadowolona z życia, a już bardzo szczęśliwa będę gdy już mi się uda mój plan zrealizować ;) pozdrawiam :)
UsuńMoja waga ma podobnie. Słyszałam, że 5 razy dziennie to najlepsze rozwiązanie> Powodzenia życzę!
OdpowiedzUsuńdziękuję, bez wiary w powodzenie nic bym nie zmieniała :) teraz mam wrażenie, że nic innego nie robię tylko jem, bo na początek prikaz 6 razy dziennie po trochu
UsuńBardzo dobrze, że już nie palisz, ja wytrzymuję z palaczem ok.10 sekund, bo sama nigdy nie paliłam i mnie papierosy i dym odrzucają u kogoś. A waga cóż, na pewno Ci się uda z nią dogadać, choć dołącz jeszcze jakiś ruch, bo sama dieta to tylko Cię wykończy nerwowo i niestety już nic na noc nie jeść, np. po 19-tej.
OdpowiedzUsuńna noc nigdy nie jadłam, najpóźniej ok 18, więc nie tu problem, a co do papierosów paliłam 33 lata, więc dym nawet teraz niezbyt mi przeszkadza, mam palacza w domu
UsuńŁo matko, po co to palić, a ile kasy na to idzie....
Usuńludzi różne nałogi dopadają, tak ten świat od wieków funkcjonuje - jeden traci, inny na tym zyskuje
Usuńha! A ja wczoraj usłyszałam od naszego wspólnego znajomego, że jesteś w sam raz i żeby Ci na myśl nie przyszło się ochudzać. I jak ja mu teraz w oczy spojrzę? ;-)) Chyba trza będzie zerwać znajomość... ale to dopiero jak u mnie remont skończy hi hi.
OdpowiedzUsuńkoniecznie po remoncie dopiero, wcześniej mowy nie ma ;)
UsuńTo trzymaj się dziewczyno. Ja wprawdzie nigdy nie paliłam, więc nie mam tego problemu. Ale okrutnie lubię jeść dobre rzeczy.... i potem się dziwię co to się porobiło ze szczupłą kiedyś dziewczyną...
OdpowiedzUsuń:-))
trzymam się, dzięki :) jak pare kilo przybędzie, da się przeżyć, ale kilkanaście to już trudniej
Usuńgratuluję wytrwałości, Elajo! osobiście, jak na razie rzucę parę słów na wiatr, ale palenia - never! kiedyś przez taki szaleńczy pomysł, dwa tygodnie od odstawienia, z trudem wydobyli mnie z zapaści... był to podobno silny objaw abstynencyjny...
OdpowiedzUsuńściskam
dziękuję :) ja jak neofita nie będę zachwalać "niepalenia", moje dzieciaki wciąż palące i nic im nie mówię bo i po co? każdy swój rozum ma i swoje potrzeby, ja potrzebowałam z paleniem się pożegnać, a teraz potrzebuję jeszcze z wagą się dogadać i będzie ok :)
Usuńa do menu dołączyłam również - owoce tylko wybrane (bez winogron, bananów, śliwek itp wysokocukrowych) i to w dużym ograniczeniu i danie specjalne - pierś z kurczaka duszona z warzywami i ryba pieczona w folii z warzywami z wody. Sama nie wiem, jak ja to wytrzymuję. Nie chcem ale muszem, ze względu na po posiłkową nietolerancję glukozy. Waga też leci w dół. Dla "zdrowotności" da się wytrwać. Powodzenia i trzymam kciuki i nie bądź dla siebie zbyt surowa - mały grzeszek od czasu do czasu nie wymaga spowiedzi, by uzyskać przed sobą rozgrzeszenie.
OdpowiedzUsuńno owoce przyjdzie czas, chwilowo głównie warzywne witaminki na tapecie ;) ale pierś z kurczaka czy ryba to ok :) Tobie też wytrwałości życzę
UsuńPewnikiem musiałabym Cię na golasa zobaczyć żeby uwierzyć :))))) Umiesz się maskować:)
OdpowiedzUsuńNo, dooooobraaaaaa:), wiem nadwaga przeszkadza, jest zmorą normalnego funkcjonowania - zwłaszcza gdy "kiedyś" było się w tzw. "miarze".
Zobacz ile masz porad cudownych!, a mnie słuchać nie chciałaś! :( Goowno prawda, że nie umiesz i nie lubisz gotować! Umiesz i niewiele czasu potrzeba by zmienić rozmiar.
Mam zadzwonić? ;) :)
o nie, siedem przemian odpada, za dużo z tym roboty ;) i bez tego po tygodniu już mnie 3 kg mniej, a to dopiero początek drogi
Usuńoj tam, oj tam - tsza się więcej ruszać i będzie gites. To mówiłam ja, Jarząbek, czyli gabigabi.
OdpowiedzUsuńGabi, wiesz, że ja roweru nie lubię, a pracę mam mocno siedzącą, ale kogo i kiedy mogę to na długie spacery wyciągam
UsuńJa nie palę już 5 lat i bardzo sobie tą wolność chwalę. Wcześniej byłam niewolnikiem, nawet o tym nie myśląc. Oczywiście, że przytyłam, i oczywiście, że moja waga wciąż skacze, ale i tak to sobie chwalę:-)
OdpowiedzUsuńja też sobie chwalę, a z wagą jakoś się w końcu dogadam :)
UsuńGratuluje ze serca mego jedynego że Rzuciłaś smolistego .Ja nie paliłam prawie rok i w momencie gdy mąż miał zawał , jak pustostan bez szarych zwojów zajarałam i niestety palę . Natomiast co do diety odchudzającej : jem , ale stopniowo zmniejszałam porcje, coby żołądek obkurczyć .Kawę słodzę , ale herbata - gorycz.łakocie w mniejszej ilości i oczywiście czynny ruch ....nic specjalnego , ale efekty sa i do tego niekulawe .
OdpowiedzUsuńMacham wieczorowo Dośka
u mnie już też efekty widać, przyzwyczajam się powoli do małych porcji, jakoś się przestawię :) co do palenia, to raczej nie wrócę, szkoda by było ...
Usuńja macham bardziej zmierzchowo :)
Hej, klepłam Cię ;) ale w szczytnej sprawie, więc przyłącz się do zabawy, please
OdpowiedzUsuńładnie prosisz to masz :)
Usuń