Kitels
Dawno, dawno temu, czyli w czasach "przedkomputerowych", kot chcąc skierować moją uwagę na siebie siadał mi na książce, którą właśnie czytałam. Teraz i koty są skomputeryzowane!
Ten kawaler powyżej siedząc na klawiaturze uniemożliwia mojej synowej komunikację z teściową ;) No prawie, bo jeszcze mamy internet w komórkach, dzięki czemu mam te zdjęcie.
;)
Przedstawiam - tu i poniżej w pralce to Kitels, kot Zuzi i jej rodziców, nie mój.
Mój do pralki nie włazi, bo za gruby, a i pralka górą ładowana.
;)
Miluś


sliczne zdjecia wypasione koty - moj do pralki tez nie lazi - tzn raz byl i balam sie ze nie wyciagne go bo to jednak 7 kilo kocura
OdpowiedzUsuń7 kilo to też niezły wynik, podesłałabyś kiedyś jego zdjęcie :)
UsuńKocurki bardzo urocze.Dużo pieszczot przesyłam im i pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńdziękujemy, przekazałam :)
UsuńPiękne kocurki.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńi ja pozdrawiam :)
UsuńNo śliczności.
OdpowiedzUsuńA u mnie kot szwajcarski jeśli chciałabyś zajrzeć.
Pozdrówki :-)
zajrzałam, pozdrawiam :)
UsuńMiluś powiedział, że jest szczuplutki i ma talię osy :))))
OdpowiedzUsuńMiluś łże w żywe oczy! ;) ta talia to raczej Kubusia Puchatka ;)
UsuńTwgdyby wlazł to może trochę by się sfilcował i ścieniał :-) :-) :-) :-) A ten kot to kot jak się patrzy:-)
OdpowiedzUsuńmój by nie wlazł, bo się wszystkiego boi! a Kitels to chyba następne wcielenie naszego Szarego, taki sam szatan
UsuńW pierwszej chwili myślałam, że Miluś był na Twojej diecie i została z niego połówka.
OdpowiedzUsuńgabigabi
Miluś odporny na diety ;) cukrzyca go odchudziła, ale już odrobił
Usuń