Fragmenty recenzji:
„Nieznośnie długie objęcia” znoszą gatunkowe ograniczenia,
czerpiąc garściami ze sztafażu chwytów komedii romantycznej, nawet w nie bardzo
wyrafinowanym wydaniu. Potem zanurzają się w dzisiejszą psychoanalizę, ale nie
uzurpują sobie terapeutycznych ambicji. Wreszcie niepostrzeżenie dotykają
metafizyki. Niesamowity to kocioł, a mimo to Wyrypajew miesza w nim z wyjątkową
wprawą.
(...)
Wyrypajew, fenomenalnie przetłumaczony przez Agnieszkę
Lubomirę Piotrowską, jawi się tutaj jako kaskader języka, na takich samych
prawach traktujący czysty liryzm, co obsceniczność oraz drobiazgowe opisy
seksualnych zbliżeń. Gdy o to idzie, sztuka przewyższa nawet wyśrubowane
polskie i europejskie normy. Jednak nie szokuje, bo erotyka nie jest celem
samym w sobie. Podobnie jak nagromadzenie wulgaryzmów, wypowiadanych przez
aktorów genialnie, z miękką czułością albo niedowierzaniem. „Nieznośnie długie
objęcia” idą więc w stronę ekstremów, ale granicy w żadnej chwili nie
przekraczają.
(...)
Inna sprawa, że taka literatura wzmaga odpowiedzialność
aktorów. Powiedzieć, zagrać ją źle, znaczyłoby ją ośmieszyć, skompromitować.
Karolina Gruszka, Julia Wyszyńska, Dobromir Dymecki i Maciej Buchwald są
rewelacyjni. Nadają swoim postaciom tożsamości, ale nie pozbawiają ich
tajemnicy. Z karkołomnymi frazami Wyrypajewa radzą sobie tak, jakby krążyły w
ich krwioobiegu. Bywają ironiczni i czuli. No i nie boją się wzruszać.
autor: Jacek Wakar
http://kultura.gazetaprawna.pl/artykuly/910533,nieznosnie-dlugie-objecia-iwan-wyrypajew-recenzja.html
źródło
http://www.powszechny.com/spektakle/nieznosnie-dlugie-objecia,s872.html
Pierwotnie bilety były na 26 lutego, ale spektakl odwołano z powodu choroby aktora. Podobno aż 5 spektakli było odwołanych, więc dziś teatr był nabity do granic niemożliwości. Ale warto było. Co prawda bohaterowie nie z naszej bajki, ale sztuka świetnie zrobiona i zagrana. Poza wszystkim we mnie pozostawiła wrażenie, że jej autor to umysł depresyjny i schizofreniczny.
W innej głowie takie teksty by nie powstały.
W innej głowie takie teksty by nie powstały.
W pakiecie z biletami córcia (mój "Mikołaj") zafundowała mi obiad we włoskiej knajpce na Francuskiej 44. Do teatru z Saskiej Kępy zrobiłyśmy sobie spacer "dla zdrowotności", jak również dla przyjemności.
Bardzo udany wieczór!
:)


Cale wieki nie bylam w teatrze. I pomyslec, ze kiedys, w tamtym zyciu, bywalam regularnie. Tu mnie na takie fanaberie nie stac, wiec poprzestaje na teatrach telewizji, ale to nie to samo...
OdpowiedzUsuńfakt, nie to samo! ja kiedyś "w tamtym życiu" abonamenty w teatrach miałam wykupione, dziś dużo rzadziej tam bywam bo ceny relatywnie kilkakrotnie wyższe niż przed laty
Usuńi ja rzadko bywam, ostatnio chyba z dwa lata temu :/
Usuńnadrabiam dziesiątkami filmów z neta
Fajny taki Mikołajek wiosną :)
oj fajny :)
UsuńŚwietny prezent mikołajkowy:)
OdpowiedzUsuńteż tak uważam :) bo mnie w ogóle trudno prezenty robić, nic nie potrzebuję, więc kwiaty w sumie są najlepszym prezentem, i bilety do teatru
UsuńPiękny prezent! Bardzo cenię Wyrypajewa, choć widziałam tylko taki nietypowy jego film i fragmenty w tv. Kocham za to miłością wielką jego żonę, Karolinę Gruszkę, fascynuje mnie ta aktorka.
OdpowiedzUsuńgra aktorska świetna, obie panie, chociaż różne bardzo, na tym samym wysokim poziomie :) a Wyrypajew to chyba cały taki "nietypowy" i odjechany ;) ale warto obejrzeć
UsuńPowtórzę za pozostałymi fajne Mikołajki i to z taaaaaaką oktawą ;) Z chęcią obejrzała bym tą sztukę, ponieważ jednak nie mam takiej możliwości to zachwycam się tą industrialną scenografią pokazaną na zdjęciu :)
OdpowiedzUsuńwięcej zdjęć pod tym wklejonym linkiem znajdziesz, na stronie teatru
UsuńSuper prezent, też bym chętnie tai dostała ;).
OdpowiedzUsuńi ja się cieszę zawsze z takich prezentów :)
UsuńCiekawe, czy są gdzieś sztuki na żywo albo chociaż retransmisje w necie, ja tak oglądam sobie opery. Ale ta recenzja dla mnie to takie pierdu pierdu, wolę normalnie po polsku, jak Ty napisałaś :)
OdpowiedzUsuńbo ja prosty człowiek jestem i nie umiem pierdu pierdu choćbym chciała ;)
UsuńTak sobie myślę, że fajnie byłoby część mikołajowo/gwiazdkowoych prezentów z odroczonym terminem realizacji dostawać. Dłużej by się człowiek cieszył i na raty. Ja w tym roku też tak miałam i bardzo mi się podobało. Wprawdzie nie dla ducha, jak u Ciebie, lecz dla ciała (wizyta w SPA), ale zadowolenie chyba podobne. ;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam wiosennie
fajne te nasze "Mikołaje" :) pozdrawiam majowo :)
Usuń